
Bardzo ważne wyjazdowe zwycięstwo odnieśli piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka w spotkaniu 10. kolejki Betclic I grupy III ligi pokonali Olimpię Elbląg 1:2 (1:1). Pojedynkowi towarzyszyły olbrzymie emocje i i zwroty akcji, ale najważniejsze, że zielono-czerwoni zdobyli cenne trzy punkty.
Olimpia Elbląg – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:2 (1:1)
Bramki: Łukasz Święty 1 – Kacper Popławski 45+1-karny, Marcin Pieńkowski 46
Lechia: Mateusz Awdziewicz – Bartłomiej Chyb, Bartosz Winkler (68. Maksym Rosiński), Krystian Kolasa, Miłosz Pawlusiński – Łukasz Racis (83. Filip Zawadzki), Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (83. Eryc Papiernik), Marcin Pieńkowski – Kacper Popławski (83. Maksymilian Bogusławski), Bartosz Bogus (60. Eryk Kaproń).
Mecz rozpoczął się od prawdziwego ciosu. Minęło zaledwie 50 sekund, kiedy Maciej Kołoczek dośrodkował w pole karne, a Łukasz Święty uderzeniem głową pokonał Mateusza Awdziewicza. Lechiści bardzo szybko ruszyli do odrabiania strat. Zielono-czerwoni zepchnęli gospodarzy na ich połowę i przez długie fragmenty kontrolowali przebieg spotkania, jednak nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie defensywy Olimpii. Gospodarze swoich szans szukali natomiast w kontratakach. W 30. minucie dwukrotnie przed szansą stanął Tomasz Kaczmarek. Dwukrotnie jego uderzenie obronił Mateusz Awdziewicz, w tym sytuację sam na sam. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Lechii. W 35. minucie Krystian Kolasa znakomicie uderzył z dystansu, a piłkę zmierzającą tuż pod poprzeczkę na rzut rożny odbił Andrzej Witan. Pięć minut później bramkarz Olimpii popisał się jeszcze lepszą interwencją, tym razem po strzale Daniela Chwałowskiego. Kiedy wydawało się, że do przerwy wynik już się nie zmieni zielono-czerwoni przeprowadzili szybką akcję lewym skrzydłem. Łukasz Racis próbował w pojedynku biegowym zgrać piłkę na prawą nogę, ta podbiła się i trafiła w rękę Michała Kiełtykę. Sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Kacper Popławski i pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.
Jeśli pierwszą połowę Lechia rozpoczęła fatalnie, to drugą rozpoczęła znakomicie. Zaledwie 30 sekund po wznowieniu gry Kacper Popławski świetnie zagrał w pole karne do wbiegającego Marcina Pieńkowskiego, a ten ze spokojem umieścił piłkę w siatce obok Andrzeja Witana. Elblążanie próbowali szybko odpowiedzieć, ale zielono-czerwoni uspokoili grę i długo rozgrywali swoje akcje, nie pozwalając gospodarzom na łatwe stworzenie kolejnych sytuacji. Olimpia za wszelką cenę szukała wyrównania. W 59. minucie mocnym strzałem zza pola karnego popisał się Joao Augusto, ale kapitalną paradą odpowiedział Mateusz Awdziewicz, odbijając piłkę na rzut rożny. Najwięcej emocji przyniosła 68. minuta. Michał Kiełtyka dośrodkował w pole karne, a Joao Augusto złożył się do efektownego uderzenia z przewrotki. Piłka trafiła najpierw w poprzeczkę, a następnie w Mateusza Awdziewicza. Łukasz Święty próbował jeszcze dobijać, jednak bezskutecznie. Kilka minut później znakomitą okazję miał Szymon Grączewski. Napastnik Olimpii wyszedł sam na sam z bramkarzem Lechii, zdecydował się na przelobowanie Mateusza Awdziewicza i zrobił to skutecznie, ale piłka minęła również bramkę. Lechia również miała swoje okazje, a do kolejnych trafień zabrakło naprawdę niewiele. W końcówce zielono-czerwoni mądrze oddalali piłkę od własnego pola karnego, długo utrzymywali się na połowie Olimpii i nie pozwolili gospodarzom na skuteczną pogoń za wyrównaniem. Do końcowego gwizdka tomaszowianie nie dali się zaskoczyć i po raz kolejny mogli się cieszyć z kompletu punktów zdobytym na trudnym terenie w Elblągu.
Żółte kartki: Bartosz Bogus, Krystian Kolasa, trener Bartosz Grzelak, Filip Zawadzki (Lechia)
Sędziował: Igor Gabrych (Bydgoszcz)
