
Remisem 1:1 (0:0) zakończył się wyjazdowy mecz 27. kolejki Betclic I grupy III ligi, w którym zielono-czerwoni rywalizowali z ŁKS Łomża. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka byli lepszym zespołem, ale nie potrafili skutecznie wykończyć swoich okazji. Biorąc pod uwagę przebieg meczu można mówić o niedosycie, ale należy ten punkt uszanować.
ŁKS Łomża – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:1 (0:0)
Bramki: Cezary Sauczek 83-karny – Mateusz Kempski 59
Lechia: Marcin Żyła – Filip Becht, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Krystian Kolasa – Piotr Gębala (90+2. Mariusz Rybicki), Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski (78. Daniel Chwałowski), Marcin Pieńkowski (83. Maksymilian Bogusławski) – Mateusz Kempski, Bartosz Bogus (90+2. Filip Zawadzki).
Spotkanie w Łomży rozpoczęło się od mocnego akcentu gospodarzy. Już w 1. minucie po dośrodkowaniu w pole karne Marcin Stromecki oddał strzał głową, a piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Lechii. Jak się później okazało, była to jedna z nielicznych groźnych sytuacji miejscowych w całym meczu. Z biegiem czasu inicjatywę przejęli zielono-czerwoni, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i starali się budować ataki pozycyjne. W 16. minucie swoich sił spróbował Piotr Gębala, jednak jego uderzenie minęło słupek. Kilka minut później, po składnej akcji i zgraniu Bogusa oraz Kempskiego, Gębala nieczysto trafił w piłkę i bramkarz ŁKS nie miał problemów z interwencją. Najlepszą okazję Lechia stworzyła w 32. minucie. Marcin Pieńkowski dynamicznie przedarł się w pole karne z lewego skrzydła, zszedł do środka i oddał mocny strzał. Piłka po interwencji Mateusza Danielczyka odbiła się od poprzeczki, a golkiper gospodarzy mógł odetchnąć z ulgą. Do przerwy, mimo optycznej przewagi Lechii, wynik pozostawał bezbramkowy.
Po zmianie stron Lechia nie zwalniała tempa i nadal szukała drogi do bramki rywali. Już w 52. minucie blisko otwarcia wyniku był duet Gębala–Chwałowski. Po podaniu tego pierwszego Chwałowski uderzył z ostrego kąta, a piłka po interwencji bramkarza odbiła się jeszcze od słupka i opuściła boisko. Przełamanie przyszło w 59. minucie. Po świetnej akcji zespołowej Mateusz Kempski precyzyjnym strzałem tuż przy słupku pokonał Mateusza Danielczyka i dał Lechii prowadzenie. Zielono-czerwoni poszli za ciosem i mieli kolejne okazje. Mateusz Kempski najpierw minimalnie chybił z dystansu, a chwilę później po dograniu Pieńkowskiego uderzył nad poprzeczką. Kidy wydawało się, że Lechia kontroluje spotkanie, los okazał się przewrotny. W 82. minucie po niefortunnej interwencji Eryka Kapronia sędzia wskazał na rzut karny dla gospodarzy. Minutę później Cezary Sauczek wykorzystał jedenastkę i doprowadził do wyrównania. Końcówka była nerwowa i pełna walki. W doliczonym czasie gry gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak po strzale Bartka Olszewskiego fantastyczną interwencją popisał się Marcin Żyła, ratując Lechię przed stratą bramki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, choć to zielono-czerwoni mogą odczuwać niedosyt, patrząc na przebieg całego meczu.
Żółte kartki: Marcin Stromecki, Piotr Witasik (Łomża)
Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Porosiuki)
