
Bardzo ważne wyjazdowe zwycięstwo odnieśli piłkarze Lechii. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka w spotkaniu 25. kolejki Betclic I grupy III ligi pokonali Broń Radom 2:3 (0:3). Tomaszowianie dzięki zaliczce bramkowej z pierwszej odsłony zdołali doprowadzić prowadzenie do końcowego gwizdka i tym samym sprawili sobie i kibicom znakomite święta.
Broń Radom- Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3 (0:3)
Bramki: Marcel Szymański 67, Dmitro Bashlay 90+2 – Krystian Kolasa 7, Piotr Gębala 14, Mateusz Kempski 23
Lechia: Marcin Żyła – Filip Becht, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Krystian Kolasa – Piotr Gębala (86. Maksymilian Bogusławski), Eryk Kaproń (42. Kamil Szymczak), Daniel Chwałowski (72. Mariusz Rybicki), Marcin Pieńkowski (86. Igor Czapla) – Mateusz Kempski, Bartosz Bogus (72. Filip Zawadzki).
Spotkanie w Radomiu od pierwszych minut układało się znakomicie dla zielono-czerwonych. Lechia weszła w mecz z dużą pewnością siebie i już w 7. minucie objęła prowadzenie. Po składnej akcji i wymianie podań piłka trafiła do Krystiana Kolasy, który mając dużo miejsca zdecydował się na strzał i pewnie pokonał bramkarza gospodarzy. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka nie zamierzali się zatrzymywać. W 14. minucie było już 0:2. Po kolejnej zespołowej akcji Piotr Gębala z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. Gospodarze nie zdążyli się otrząsnąć, a już chwilę później padł trzeci gol. W 23. minucie, po wyrzucie z autu i zamieszaniu w polu karnym, Mateusz Kempski z najbliższej odległości podwyższył prowadzenie. Lechia całkowicie zdominowała wydarzenia na boisku, kontrolując grę i nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Broń próbowała odpowiedzieć głównie po stałych fragmentach gry, jednak defensywa tomaszowian spisywała się bez zarzutu, a Marcin Żyła był czujny między słupkami. Do przerwy Lechia prowadziła pewnie 0:3, prezentując bardzo dojrzały i skuteczny futbol.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do odrabiania strat i przez pierwsze minuty próbowali narzucić swoje tempo gry. Broń częściej gościła pod polem karnym Lechii, jednak długo brakowało konkretów. Zielono-czerwoni kontrolowali sytuację, choć z biegiem czasu musieli coraz częściej skupiać się na defensywie. W 67. minucie gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym do siatki trafił Marcel Szymański. Ten gol dodał Broni wiatru w żagle i końcówka spotkania była bardzo nerwowa. Lechia cofnęła się, starając się dowieźć korzystny wynik, jednak w doliczonym czasie gry gospodarze ponownie wykorzystali stały fragment i zdobyli drugą bramkę za sprawą Dmitro Bashlaya. Emocje sięgnęły zenitu w doliczonym czasie gry. W 90+6. minucie po biegowej walce o piłkę Filipa Bechta z Patrykiem Jakubczykiem, zawodnik Broni nie wytrzymuje nerwowej końcówki. Dał się ponieść emocjom, odpychając agresywnie Filipa Bechta i wdał się w przepychankę z resztą zawodników Lechii. Za to zachowanie Jakubczyk został ukarny przez sędziego bezpośrednią czerwoną kartką i musi opuścić boisko. W ostatnich minutach zielono-czerwoni wykazali się ogromną determinacją i zaangażowaniem w defensywie, skutecznie oddalając zagrożenie od własnej bramki. Ostatecznie Lechia dowiozła zwycięstwo do końcowego gwizdka i w Wielką Sobotę sięgnęła po niezwykle cenne trzy punkty.
Żółte kartki: Dmitro Bashlay, trener bramkarzy Jakub Zolech (Broń) – Bartosz Bogus, Daniel Chwałowski, trener Bartosz Grzelak (Lechia).
Czerwona kartka: Patryk Jakubczyk (Broń) 90+6. minuta – za agresywne odepchnięcie rywala
Sędziował: Dariusz Harko (Dorohusk-Osada)
