
W niedzielnym meczu 5. kolejki Betclic I grupy III ligi piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki wygrali z ŁKS II Łódź 4:3 (2:0). Zielono-czerwoni od samego początku narzucili rywalom swój styl gry, ale niestety nie ustrzegli się błędów, które zadecydowały o stratach bramek. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka tym samym odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – ŁKS II Łódź 4:3 (2:0)
Bramki: Krystian Kolasa 9, 69, Kacper Popławski 37, Łukasz Racis 57 – Jakub Król 48-samobójcza, Wiktor Rzemyszkiewicz 56, Piotr Krzymowski 90+5
Lechia: Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski (81. Bartosz Winkler), Jakub Król, Filip Becht – Miłosz Pawlusiński, Eryk Kaproń, Daniel Chwałowski (78. Filip Zawadzki), Krystian Kolasa (78. Maksym Rosiński) – Łukasz Racis (62. Marcin Pieńkowski), Kacper Popławski (62. Bartosz Bogus).
Choć ŁKS II Łódź przed tym spotkaniem miał na koncie komplet porażek, od pierwszych minut goście starali się narzucić Lechii swoje warunki i wysoko naciskali na zielono-czerwonych. Gospodarze dobrze jednak radzili sobie w defensywie, a jednocześnie konsekwentnie realizowali swoje założenia i szukali okazji do zagrożenia bramce rywali. Na pierwszego gola nie trzeba było długo czekać. W 9. minucie znakomicie w środkowej strefie boiska futbolówkę przejął Marcin Orzechowski, który podał do Daniela Chwałowskiego. Ten z kolei wysunął piłkę do nadbiegającego Krystiana Kolasy, a pomocnik Lechii potężnym uderzeniem tuż zza pola karnego umieścił ją w bramce. ŁKS II próbował odpowiedzieć i przez kolejne minuty naciskał na gospodarzy. Strzały łodzian były jednak niecelne albo pewnie wyłapywał je Antoni Pawełkiewicz. Lechiści z kolei szukali drugiego trafienia. Bardzo aktywny był Daniel Chwałowski, który kilkukrotnie próbował pokonać Jamesa Rodhesa, ale tego dnia nie znalazł sposobu na bramkarza gości. Świetnie za to wywiązywał się z roli asystenta. W 37. minucie Chwałowski dołożył kolejną asystę. Po przejęciu piłki przed własnym polem karnym Filip Becht natychmiast posłał długie podanie w kierunku pomocnika Lechii. Chwałowski znakomicie wypuścił na wolne pole Kacpra Popławskiego, który zachował zimną krew i pewnym uderzeniem podwyższył prowadzenie tomaszowian. Do przerwy Lechia prowadziła więc dwiema bramkami.
Druga odsłona rozpoczęła się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób. W 48. minucie błąd przy wyprowadzaniu piłki wykorzystali łodzianie. Futbolówkę przejął Fabian Olejniczak i oddał strzał, po którym piłka odbiła się od Eryka Kapronia, zmieniła nieco kierunek, zmyliła Antoniego Pawełkiewicza, a następnie odbiła się jeszcze od Jakuba Króla i wpadła do bramki. ŁKS II złapał kontakt. Goście nie zamierzali na tym poprzestać. W 56. minucie przeprowadzili szybką kontrę. Michał Gaża przejął piłkę i zagrał ją przed bramkę, gdzie z bliskiej odległości Wiktor Rzemyszkiewicz pokonał Pawełkiewicza. W ciągu kilku minut ŁKS II odrobił dwubramkową stratę i na tablicy wyników pojawił się remis Odpowiedź Lechii była jednak błyskawiczna. Już minutę później efektownym szczupakiem, piłkę przejął Eryk Kaproń. Futbolówka trafiła do Łukasza Racisa, który przebiegł z nią kilka metrów i zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów. Strzał był precyzyjny, a piłka tuż przy słupku wpadła do bramki. Zielono-czerwoni nie zamierzali się zatrzymywać. W 69. minucie Krystian Kolasa został wypuszczony na wolne pole, ruszył z piłką w kierunku bramki, wbiegł w pole karne i z ostrego kąta oddał skuteczny strzał. Piłka zatrzepotała w siatce, a Kolasa po raz drugi tego dnia wpisał się na listę strzelców. Wydawało się, że Lechia ma już spotkanie pod kontrolą. ŁKS II ruszył jednak do zdecydowanych ataków, próbując odwrócić losy meczu. Zielono-czerwoni musieli skupić się przede wszystkim na obronie prowadzenia. Bardzo dobrze spisywał się Antoni Pawełkiewicz, który kilkukrotnie popisał się znakomitymi interwencjami i ratował swój zespół przed utratą kolejnych bramek. Goście napierali, ale Lechia skutecznie odpierała kolejne ataki. W piątej minucie doliczonego czasu gry ŁKS II ponownie złapał kontakt. Mieszko Lorenc dośrodkował w pole karne, a piłkę głową delikatnie trącił Piotr Krzymowski, zmieniając jej tor lotu i pokonując Pawełkiewicza. Chwilę później zabrzmiał ostatni gwizdek i trzecie zwycięstwo z rzędu stało się faktem.
Żółte kartki: Eryk Kaproń (Lechia) – Mikołaj Kotarba, Mieszko Lorenc, Wiktor Rzemyszkiewicz (ŁKS II)
Sędziował: Norbert Chrząstek (Radom)
Widzów: 258
